NBA lata 50

NBA lata 50 – historia ligi sezon po sezonie.

NBA, którą znamy dzisiaj (szybka, widowiskowa, pełna gwiazd rzucających z każdej strefy boiska) nie zawsze tak wyglądała. Przez pierwsze lata swojego istnienia liga, która dopiero co powstała z połączenia dwóch rywalizujących organizacji, wciąż szukała własnej tożsamości. Mecze potrafiły przypominać powolne, duszące widowisko, w którym drużyna prowadząca różnicą kilku punktów po prostu przetrzymywała piłkę do końca spotkania, nie próbując nawet oddać rzutu. Faule sypały się dziesiątkami, a najlepsi zawodnicy ery (tacy jak George Mikan) byli tak dominujący, że władze ligi musiały fizycznie przebudowywać boisko, by dać jakiekolwiek szanse rywalom.

To właśnie w tej dekadzie NBA przeszła transformację, bez której nie byłoby dzisiejszej ligi. W ciągu dziesięciu sezonów (od 1950/51 do 1959/60) liga zmieniła się z przedsięwzięcia wciąż szukającego swojego miejsca w sport, który zaczynał przyciągać tłumy i budować legendy na pokolenia. Wprowadzono zegar 24 sekund, który dosłownie uratował koszykówkę zawodową przed stagnacją. Zniknął George Mikan, pierwszy wielki gigant ligi, a na jego miejsce (niemal bez chwili przerwy) wkroczyli kolejni: Bill Russell, a później Wilt Chamberlain, którego debiutancki sezon do dziś uznawany jest za jeden z najbardziej dominujących w historii sportu. Powstała też dynastia, która miała zdominować całą kolejną dekadę – Boston Celtics Reda Auerbacha, zbudowani wokół decyzji draftowej, o której do dziś krążą legendy.

Poniżej znajdziesz historię tej dekady opowiedzianą sezon po sezonie – od pierwszego tytułu Rochester Royals, przez wielką dynastię Minneapolis Lakers, aż po pierwsze kroki Celtics w stronę wielkości.


Sezon 1950/51 – pierwszy mistrz nowej dekady
Sezon 1951/52 – Lakers i Knicks, siódmy mecz po raz drugi
Sezon 1952/53 – Mikan znów najlepszy
Sezon 1953/54 – piąty tytuł w sześć lat
Sezon 1954/55 – zegar 24 sekund ratuje NBA
Sezon 1955/56 – Warriors górą, liga rozkręca tempo
Sezon 1956/57 – narodziny dynastii Celtics
Sezon 1957/58 – heroiczny Pettit wynosi Hawks na szczyt
Sezon 1958/59 – Baylor debiutuje, Celtics otwierają erę dominacji
Sezon 1959/60 – Wilt Chamberlain wkracza z wielkim impetem
Lata 50. w NBA – najważniejsze fakty w skrócie
FAQ – najczęstsze pytania o NBA w latach 50.


Sezon 1950/51 – pierwszy mistrz nowej dekady.

Dekadę otworzył sezon, w którym o mistrzostwo powalczyły dwie drużyny z tego samego stan: Rochester Royals i New York Knicks. To był jedyny taki przypadek w historii NBA Finałów – oba zespoły pochodziły z Nowego Jorku.

Pierwszy mecz Gwiazd NBA
New York World-Telegram and the Sun staff photographer, Public domain, Wikimedia Commons

Faworytem wydawał się zespół Minneapolis Lakers z George’em Mikanem, ale w finale Konferencji Zachodniej to Royals okazali się lepsi, pokonując Lakers 3-1. Prowadzeni przez duet rozgrywających Boba Daviesa i Bobby’ego Wanzera, wspieranych przez środkowego Arniego Risena. Royals mieli w składzie także młodego rezerwowego, absolwenta City College of New York – Williama „Reda” Holzmana, który dekady później miał zapisać się w historii NBA jako trener mistrzowskich Knicks lat 70.

Finał z Knicks okazał się serią pełną zwrotów akcji. Rochester wygrał pierwsze trzy spotkania, dwa z nich we własnej hali, ale Knicks odpowiedzieli trzema zwycięstwami z rzędu i doprowadzili do meczu nr 7 – pierwszego w historii BAA i NBA, który wymagał aż siedmiu spotkań. Decydujący mecz w Rochester był niezwykle wyrównany: Knicks prowadzili jeszcze 74-72 na niecałe trzy minuty przed końcem, ale Arnie Risen i Bob Davies, którzy łącznie zdobyli 44 punkty w tym meczu, w końcówce wymusili rzuty wolne i szybkie akcje, dając Royals zwycięstwo 79-75 i pierwszy w historii klubu tytuł mistrzowski w NBA.

To był też jedyny mistrzowski sezon Royals w NBA, zanim drużyna przeniosła się później do Cincinnati, a następnie do Kansas City i wreszcie do Sacramento, gdzie występuje do dziś jako Sacramento Kings.


Sezon 1951/52 – Lakers i Knicks, siódmy mecz po raz drugi.

Afera Grozy i Bearda.

Sezon 1951/52 zapisał się w historii NBA z przykrego powodu, który nie miał bezpośredniego związku z samą ligą, ale wpłynął na jej wizerunek. Alex Groza i Ralph Beard, dwie gwiazdy Indianapolis Olympians, zostali zamieszani w skandal ustawiania wyników meczów, do którego doszło jeszcze w czasach ich gry na Uniwersytecie Kentucky. Obaj zostali dożywotnio zbanowani z NBA – przypomnienie, że młoda liga wciąż budowała swoją wiarygodność w oczach kibiców.

Na boisku sezon przyniósł lepsze wieści. Po raz pierwszy od kilku lat wszystkie dziesięć drużyn NBA rozegrało pełny, 66-meczowy sezon i żadna z nich nie wycofała się z rozgrywek w trakcie sezonu. NBA skupiała już wtedy najlepsze talenty z koszykówki uczelnianej: Mikan, Paul Arizin, Ed Macauley i Bob Cousy trafili do All-NBA First Team, a piąte miejsce w składzie podzielili Bob Davies i Dolph Schayes.

The Sporting News Archives, Public domain, via Wikimedia Commons

Na boisku coraz większym zainteresowaniem cieszył się „jump shot” (rzut z wyskoku), spopularyzowany wcześniej przez Joe Fulksa – którym błyszczał zwłaszcza młody skrzydłowy Philadelphii, Paul Arizin. Zawodnik z uczelni Villanova odebrał Mikanowi tytuł najlepszego strzelca ligi ze średnią 25,4 punktu na mecz, trafiając z niezwykłą jak na tamte czasy skutecznością 44,8%. Aby ograniczyć dominację wysokich zawodników pod koszem, władze ligi poszerzyły pas podkoszowy z sześciu do dwunastu stóp. Mikan, wcześniej leczący kontuzję kostki, poradził sobie i z tą zmianą – jak sam przyznawał, szerszy pas dawał mu więcej przestrzeni z dala od kosza i większy wybór rzutów, zamiast ograniczać go wyłącznie do piwotów i rzutów hakiem sprzed samej tablicy.

W finale ponownie spotkały się Minneapolis Lakers i New York Knicks – drugi rok z rzędu ta sama para drużyn. Podobnie jak rok wcześniej, seria trwała siedem meczów, ale tym razem Lakers, korzystając z przewagi własnego parkietu, rozstrzygnęli decydujące starcie zdecydowanie na swoją korzyść, wygrywając 82-65. Dla Knicks była to druga z rzędu porażka w finale w siedmiu meczach.


Sezon 1952/53 – Mikan znów najlepszy

Problem nadmiernej liczby fauli w tym sezonie osiągnął apogeum – drużyny popełniały średnio aż 58 fauli na mecz, a taktyka celowego faulowania w nadziei na niecelny rzut wolny rywala stała się codziennością.

Na parkietach wciąż dominowali wysocy zawodnicy. Neil Johnston, środkowy Philadelphii mierzący 6 stóp i 8 cali, znany ze świetnego rzutu hakiem, zdobył pierwszy z trzech kolejnych tytułów króla strzelców ligi… w dużej mierze dlatego, że Paul Arizin przez cały sezon odbywał służbę wojskową i nie mógł bronić swojego tytułu.

Finał, po raz pierwszy w historii NBA, zgromadził zwycięzców obu dywizji sezonu regularnego – Minneapolis Lakers, z bilansem 48-22 najlepszym w całej lidze, oraz New York Knicks. Mikan był bezkonkurencyjny… w całych play-offach zdobył łącznie 238 punktów i zebrał 185 piłek z tablic, najwięcej w rozgrywkach. Knicks wygrali pierwszy mecz serii, ale kolejne cztery należały już do Lakers, którzy zamknęli rywalizację wynikiem 4-1. Był to trzeci z rzędu sezon, w którym gracze z Nowego Jorku wracali z finałów z pustymi rękoma.

Dla samych Lakers było to już piąte mistrzostwo z rzędu liczone łącznie przez trzy różne etapy istnienia klubu: dwa tytuły w National Basketball League (1947, 1948, jeszcze przed dołączeniem do BAA), jeden tytuł BAA (1949) oraz teraz drugi z rzędu tytuł NBA (po mistrzostwie z sezonu 1949/50, rozegranego jeszcze przed okresem opisywanym w tym artykule, i obecnym z sezonu 1952/53). Warto zaznaczyć, że są to formalnie trzy odrębne ligi (NBL, BAA i NBA), a łączenie ich osiągnięć w jedną serię jest konwencją przyjętą również przez samą ligę i historyków koszykówki, nie oznacza to jednak, że wszystkie te tytuły zdobyto w tych samych rozgrywkach.


Sezon 1953/54 – piąty tytuł NBA/BAA w sześć lat

Przed nowym sezonem z rozgrywek wycofali się Indianapolis Olympians, których dwie największe gwiazdy zostały zbanowane rok wcześniej w związku z aferą korupcyjną. Ich odejście zredukowało Dywizję Zachodnią do zaledwie czterech zespołów.

Władze ligi po raz kolejny spróbowały poradzić sobie z problemem nadmiaru fauli, wprowadzając nowy przepis: każdy zawodnik mógł popełnić maksymalnie dwa faule w jednej kwarcie, trzeci automatycznie oznaczał usunięcie z boiska do końca tej kwarty (limit ten dotyczył indywidualnych zawodników, a nie jeszcze całych drużyn). To rozwiązanie miało dopiero nadejść rok później, razem z zegarem 24 sekund. Rozwiązanie nieco pomogło – liczba fauli spadła z około 58 do około 51 na mecz – ale nie zlikwidowało podstawowego problemu: drużyny wciąż intensywnie korzystały z rzutów wolnych w końcówkach spotkań, a brak jakiegokolwiek limitu czasu na atak wciąż pozwalał drużynom prowadzącym przetrzymywać piłkę bez końca.

Na parkiecie prym wiódł ponownie Neil Johnston (24,4 punktu na mecz), a drugim najlepszym strzelcem ligi, ze średnią 19,2 punktu, był Bob Cousy z Boston Celtics – który jednocześnie prowadził w lidze w liczbie asyst (7,2 na mecz). George Mikan, wtedy już 29-letni weteran zmagający się z problemami z kolanem, notował 18,1 punktu i 14,3 zbiórki na mecz.

Finał ponownie zgromadził Minneapolis Lakers i Syracuse Nationals. Był to jeden z najbardziej wyrównanych finałów dekady – drużyny naprzemiennie wygrywały kolejne spotkania, a decydujący mecz nr 7 Lakers wygrali 87-80, zdobywając trzeci tytuł NBA z rzędu (pierwszy taki przypadek w historii samej NBA) i piąty tytuł BAA/NBA w ciągu sześciu sezonów, licząc od triumfu w BAA w 1949 roku. Był to zarazem ostatni tytuł mistrzowski zdobyty przez Lakers jeszcze jako drużynę z Minneapolis, choć klub przeniósł się do Los Angeles dopiero w 1960 roku.

Trenerem Lakers przez cały ten okres pozostawał John Kundla, któremu część obserwatorów odmawiała uznania, sugerując, że każdy trener z takim składem (Mikan, Jim Pollard, Vern Mikkelsen) osiągnąłby podobny sukces. Nie zgadzał się z tym Red Auerbach, który miał później sam zbudować najbardziej utytułowaną drużynę w historii ligi.

Koniec pierwszej wielkiej ery Mikana

Po zakończeniu sezonu George Mikan ogłosił zakończenie kariery, tłumacząc decyzję chęcią spędzania więcej czasu z rodziną oraz wieloma kontuzjami zebranymi w ciągu kariery. Miał wtedy zaledwie 30 lat. Odejście nie okazało się jednak ostateczne… w połowie sezonu 1955/56, gdy Lakers borykali się ze słabymi wynikami i spadkiem frekwencji na trybunach, Mikan wrócił na chwilę na parkiet. Rozegrał 37 meczów, notując już tylko około 10,5 punktu i 8,3 zbiórki na mecz (daleko od dawnej formy) po czym ostatecznie i już definitywnie zakończył karierę zawodniczą.


Sezon 1954/55 – zegar 24 sekund ratuje NBA

Jeśli szukać jednego momentu, w którym NBA przestała być ligą poszukującą tożsamości i zaczęła stawać się ligą, jaką znamy dzisiaj, to jest nim właśnie ten sezon.

Problem, który dusił zawodową koszykówkę

Problem, z którym liga zmagała się od lat, był prosty do zdiagnozowania, ale trudny do rozwiązania: skoro nie istniał żaden limit czasu na rozegranie akcji, drużyna prowadząca choćby kilkoma punktami mogła po prostu przetrzymywać piłkę, czasem nawet przez kilka minut, zmuszając rywali do rozpaczliwego faulowania. Skutkiem było zarówno spowolnienie tempa gry, jak i festiwal fauli psujący widowisko.

Jak Danny Biasone doszedł do 24 sekund

Rozwiązanie przyszło od właściciela Syracuse Nationals, Danny’ego Biasone, i jego generalnego menedżera, Leo Ferrisa. Biasone przeanalizował statystyki meczów, które uznawał za najbardziej emocjonujące, i zauważył, że w takich spotkaniach każda drużyna oddawała średnio około 60 rzutów, co dawało łącznie 120 rzutów w całym meczu. Dzieląc 2880 sekund (48 minut regulaminowego czasu gry) przez 120 rzutów, otrzymał wynik: 24 sekundy na jedną akcję. Pomysł przetestowano najpierw w wewnętrznych meczach treningowych, gdzie trener Syracuse, Al Cervi, ręcznie odmierzał czas stoperem i gwizdał, gdy drużyna nie zdążyła oddać rzutu.

W całym procesie wdrażania zegara warto rozróżnić trzy odrębne daty: 22 kwietnia 1954 roku właściciele klubów NBA formalnie zatwierdzili koncepcję zegara do testów w meczach przedsezonowych; 24 października 1954 roku liga oficjalnie ratyfikowała zasadę na potrzeby całego sezonu zasadniczego; a 30 października 1954 roku odbył się pierwszy oficjalny mecz sezonu zasadniczego rozegrany już z zegarem – Rochester Royals pokonali wtedy Boston Celtics 98-95.

The original 24-second shot clock. Now housed in the Noreen Reale Falcone Library at Le Moyne College. Photo by Christina Huffaker Swendsrud

Razem z zegarem wprowadzono też nowy, drużynowy limit fauli w kwarcie: po przekroczeniu określonej liczby fauli drużynowych każdy kolejny faul skutkował rzutami wolnymi dla rywala, niezależnie od okoliczności. To rozwiązanie uzupełniało zegar, odbierając drużynom opłacalność celowego faulowania, skoro i tak traciły posiadanie po 24 sekundach.

Natychmiastowy efekt na parkietach

Efekt był spektakularny. Średnia punktów zdobywanych przez drużyny wzrosła z 79,5 do 93,1 na mecz. Co ciekawe, wzrost ten nie przełożył się na wyższe indywidualne średnie najlepszych strzelców – punkty rozkładały się po prostu bardziej równomiernie na całą drużynę, bo więcej zawodników miało teraz szansę oddać rzut w ciągu meczu. Neil Johnston zdobył kolejny z rzędu tytuł króla strzelców ze średnią 22,7 punktu, Bob Cousy zaliczał 21,2, a powracający po dwóch latach służby wojskowej Paul Arizin – 21,0 punktu na mecz.

Największą korzyść z nieobecności Mikana (który tego lata ogłosił zakończenie kariery) wyciągnęło samo Syracuse – drużyna Biasone’a, pierwsza, która na co dzień trenowała z nowym zegarem, sięgnęła po jedyny w historii klubu tytuł mistrzowski. W dramatycznym siódmym meczu finałów przeciwko Fort Wayne, na 12 sekund przed końcem, George King wykorzystał jeden z dwóch rzutów wolnych, dając Syracuse minimalne, jednopunktowe zwycięstwo 92-91.

Nazwisko Biasone’a na trwałe zrosło się z historią tego wynalazku.

„Danny Biasone uratował NBA swoim zegarem 24 sekund, nie ma co do tego żadnych wątpliwości” – powiedział o nim po latach były trener i sędzia NBA, Charlie Eckman, cytowany wielokrotnie w materiałach NBA.com poświęconych historii ligi.


Sezon 1955/56 – Warriors górą, liga rozkręca tempo

Po sezonie testowym, w którym liga uczyła się grać z nowym zegarem, gra zaczęła się prawdziwie rozpędzać. Średnia zdobywanych punktów wzrosła jeszcze bardziej, do niemal 99 na mecz. To właśnie w tym sezonie NBA po raz pierwszy w historii przyznała nagrodę MVP – jej pierwszym laureatem został Bob Pettit z St. Louis Hawks, który był też najlepszym strzelcem ligi (25,7 punktu na mecz). Sam klub Hawks przeniósł się tego lata z Milwaukee do St. Louis. To był też sezon, w którym do składu Lakers na krótko wrócił George Mikan, próbujący ratować słabnącą frekwencję na trybunach – bez większego jednak wpływu na wyniki drużyny.

Philadelphia, która rok wcześniej zanotowała bilans 33-39, poprawiła się aż o 12 zwycięstw i wygrała rywalizację na Wschodzie, a na Zachodzie po raz drugi z rzędu najlepsi okazali się gracze Fort Wayne.

Warriors, prowadzeni przez trenera George’a Seneskiego, dysponowali bardzo zbilansowanym składem: Neil Johnston na środku, Joe Graboski i Walt „Buddy” Davis jako skrzydłowi, a także zdobywający mnóstwo punktów Paul Arizin i znakomity rookie Tom Gola w linii obrony. Gola w debiutanckim sezonie notował średnio 9,1 zbiórki i 5,9 asysty na mecz – imponujący wkład jak na gracza pierwszego roku.

W finale Warriors po raz drugi z rzędu zmierzyli się z graczami Fort Wayne i pokonali ich w pięciu meczach 4-1 (drugi tytuł mistrzowski w historii klubu).

Paul Arizin był tamtego sezonu zawodnikiem kompletnym w ofensywie – od rzutów z dystansu, przez jump shoty z narożnika, po layupy i rzuty hakiem spod samego kosza. Ani dwuletnia przerwa na służbę wojskową nie zdołała go spowolnić. W dziesięciu meczach play-off 1956 roku zdobył łącznie 289 punktów, wtedy drugi najlepszy wynik w historii ligi po samym Mikanie.


Sezon 1956/57 – narodziny dynastii Celtics

Nowy sezon okazał się być początkiem największej dynastii w historii sportu zawodowego – panowania Boston Celtics, którzy w kolejnych trzynastu latach mieli zdobyć jedenaście tytułów mistrzowskich.

Do tej pory Celtics mieli w składzie utalentowanych zawodników (Boba Cousy’ego, Billa Sharmana, Eda Macauleya) potrafiących zdobywać mnóstwo punktów, ale ze słabą grą w obronie i na deskach zespół nigdy nie przekładał tego na sukces w fazie play-off.

Draft Billa Russella – fakty i anegdota

Trener Celtics Red Auerbach od dawna śledził grę Billa Russella, dominującego środkowego z uniwersytetu San Francisco, który poprowadził swoją drużynę do 55 zwycięstw z rzędu i dwóch tytułów mistrza NCAA (1955, 1956). Problem polegał na tym, że Celtics wchodzili do draftu 1956 roku dopiero z siódmym numerem wyboru, a pierwszy wybór należał do Rochester Royals, którzy (mając już dobrego zbierającego w osobie Maurice’a Stokesa) szukali raczej rzucającego obrońcy i wahali się przed zapłaceniem Russellowi żądanego bonusu za podpisanie kontraktu.

Jack O’Connell, Public domain, via Wikimedia Commons

Auerbach zawarł transakcję ze St. Louis Hawks, w ramach której Celtics odesłali do St. Louis swój własny, siódmy wybór w drafcie razem z dwoma graczami: Edem Macauleyem, sześciokrotnym All-Starem związanym korzeniami ze St. Louis, oraz młodym Cliffem Haganem, który wciąż odbywał służbę wojskową i nie zagrał jeszcze w Celtics ani jednego meczu. W zamian za drugi numer wyboru w drafcie, którym Hawks mieli wybrać Russella i natychmiast przekazać go do Bostonu. Macauley od dawna chciał grać bliżej domu ze względu na chorobę syna, co ułatwiło negocjacje, choć ostatecznie właściciel Hawks, Ben Kerner, zgodził się na całą transakcję dopiero, gdy do pakietu dołączono także Hagana.

Pozostawała jeszcze kwestia pierwszego wyboru Rochester Royals. Tu wchodzimy już w obszar dobrze znanej, ale nie w pełni jednoznacznie udokumentowanej anegdoty: zgodnie z nią, właściciel Celtics Walter Brown miał zaoferować Royals tydzień występów rewii łyżwiarskiej Ice Capades w zamian za zapewnienie, że drużyna nie wybierze Russella pierwszym numerem. Historia ta funkcjonuje w wielu popularnych publikacjach o historii NBA, ale nie ma co do niej jednoznacznego, pierwotnego potwierdzenia źródłowego – dlatego warto traktować ją jako kolorytową legendę, a nie potwierdzony fakt (jednak brzmi świetnie). Niezależnie od tego, czy tak dokładnie wyglądały kulisy, faktem jest, że Royals nie wybrali Russella, mimo że mieli do tego pierwsze prawo.

Tej samej nocy Celtics wykorzystali też własny wybór terytorialny na Toma Heinsohna, skrzydłowego z Holy Cross, zdobywając w jednym drafcie aż trzech przyszłych członków Basketball Hall of Fame: Russella, Heinsohna i K.C. Jonesa, kolegę Russella z uczelnianej drużyny San Francisco.

Russell nie dołączył jednak do zespołu od razu – był wtedy członkiem reprezentacji olimpijskiej USA, która w listopadzie 1956 roku zdobyła złoty medal na igrzyskach w Melbourne, więc do Celtics dołączył dopiero w grudniu.

Z Russellem i Heinsohnem u boku takich zawodników jak Cousy, Sharman, muskularny Jim Loscutoff czy szósty zawodnik składu Frank Ramsey, Celtics stworzyli zespół, który miał rządzić ligą przez kolejne kilkanaście lat. Sharman (21,1 punktu) i Cousy (20,6) wciąż zdobywali większość punktów zespołu, ale to przyjście Russella (wokół którego zbudowano twardą, niemal nieprzeniknioną obronę) uczyniło z Bostonu głównego kandydata do mistrzostwa.

Dominacja Celtics na Wschodzie była bezdyskusyjna (bilans 44-28, aż sześć zwycięstw więcej niż drugi zespół). Na Zachodzie najlepsi okazali się gracze St. Louis Hawks, prowadzeni przez byłych zawodników Celtics – Macauleya (16,5 punktu) i Hagana. Finał okazał się klasyczną, siedmiomeczową serią, zakończoną zwycięstwem drużyny Auerbacha – wynik 125-123 w ostatnim meczu w Bostonie, po dwóch dogrywkach.

Mecz nr 7 finałów 1957 roku do dziś uznawany jest za jedną z najlepszych reklam koszykówki, jaką można sobie wyobrazić – i to debiutujący w lidze zawodnicy rozstrzygnęli o jego losie. Russell zdobył 19 punktów i zebrał z tablic aż 32 piłki, niewiele ustępując mu Heinsohn (37 punktów, 23 zbiórki). „Pierwsze mistrzostwo jest zawsze najtrudniejsze do zdobycia, ale daje również najwięcej satysfakcji” – powiedzieć miał po latach Auerbach w jednym z wywiadów wspominających tamten sezon.


Sezon 1957/58 – heroiczny Pettit wynosi Hawks na szczyt

NBA poczyniła w tym sezonie ważny krok w stronę stabilizacji organizacyjnej: Fort Wayne Pistons przenieśli się do Detroit, a Rochester Royals do Cincinnati. Jeszcze trzy lata wcześniej połowa drużyn NBA miała siedziby w miastach liczących poniżej miliona mieszkańców, a teraz w tej kategorii pozostało już tylko Syracuse. Kibice w Detroit szybko mieli powód do zadowolenia – to właśnie zawodnik tej drużyny, George Yardley, jako pierwszy w historii NBA zaliczył w jednym sezonie co najmniej 2000 punktów (dokładnie 2002), co przełożyło się na tytuł najlepszego strzelca ligi ze średnią 27,8 punktu na mecz.

The Sporting News Archives, Public domain, via Wikimedia Commons

Maurice Stokes i Jack Twyman

Ten sezon przyniósł też jedno z najbardziej poruszających wydarzeń dekady poza samym boiskiem. W ostatnim meczu sezonu zasadniczego, rozegranym w Minneapolis, gracz Cincinnati Royals Maurice Stokes doznał poważnego urazu głowy po upadku na parkiet i stracił przytomność. Mimo to zagrał jeszcze w pierwszym meczu play-off przeciwko Detroit (Cincinnati przegrało tę serię). W drodze powrotnej samolotem po tym meczu Stokes nagle poczuł się źle i po wylądowaniu trafił do szpitala, gdzie zapadł w śpiączkę. Uraz doprowadził ostatecznie do trwałego paraliżu Stokesa, a opiekę nad nim przez resztę życia sprawował jego kolega z drużyny, Jack Twyman – gest tak niezwykły, że na jego cześć ustanowiono później nagrodę Twyman-Stokes Teammate of the Year Award, przyznawaną do dziś za wzorową postawę koleżeńską w lidze.

Na parkiecie Boston na Wschodzie i St. Louis na Zachodzie po raz kolejny pokazały klasę, wygrywając swoje konferencje z przewagą ośmiu zwycięstw nad kolejnymi rywalami. Boston pokonał Philadelphię 4-1 w finale swojej konferencji, a St. Louis, również w pięciu meczach, okazało się lepsze od Detroit. Finał ligowy zapowiadał się jako kolejny pojedynek Celtics – St. Louis, ale przebieg serii zmieniła kontuzja Billa Russella, który skręcił kostkę w trzecim meczu. Bez niego Boston przegrał kluczowe starcia, a St. Louis triumfowało w sześciu meczach, ukoronowanych 50-punktowym popisem Boba Pettita w szóstym, decydującym spotkaniu.

Był to jedyny tytuł mistrzowski w karierze Pettita – ale świadczyło to raczej o potędze Celtics zbudowanych przez Auerbacha niż o słabości drużyny prowadzonej przez tego skrzydłowego z LSU. Pettit nigdy nie był w pełni zadowolony ze swojej gry, o czym sam wielokrotnie wspominał w wywiadach z tamtych lat. Przez jedenaście sezonów kariery zdobył w sumie 20 880 punktów – najwięcej w historii NBA w momencie jego odejścia z ligi w 1965 roku.


Sezon 1958/59 – Baylor debiutuje, Celtics otwierają erę dominacji

Debiut Elgina Baylora

Na scenie NBA pojawiła się nowa supergwiazda – Elgin Baylor. Skrzydłowy z Seattle University, wybrany przez Lakers z pierwszym numerem draftu, pomógł drużynie podźwignąć się z zapaści poprzedniego sezonu (bilans 19-53), notując w debiutanckim sezonie średnio 24,9 punktu i 15,0 zbiórki na mecz. To głównie dzięki niemu Lakers poprawili się o 14 zwycięstw i awansowali do play-offów. Jako dopiero trzeci debiutant w historii ligi trafił do All-NBA First Team – wcześniej udało się to tylko Bobowi Pettitowi i Alexowi Grozie.

Baylor okazał się dla wyższych rywali znacznie trudniejszym przeciwnikiem, niż mogłoby sugerować jego 6 stóp i 5 cali wzrostu. Miał wyjątkowo dopracowany, wyprzedzający swoją epokę styl zdobywania punktów oraz niezwykłą, jak na tamte czasy, umiejętność „zawisania” w powietrzu – cechę, która później miała stać się znakiem rozpoznawczym takich zawodników jak Connie Hawkins, Julius Erving czy Michael Jordan. W lutym 1959 roku zaliczył mecz z 55 punktami – trzeci najlepszy wynik punktowy w historii NBA do tamtego momentu.

Bob Pettit tego sezonu zdobył swój drugi tytuł MVP (pierwszy zdobył trzy lata wcześniej, w sezonie 1955/56) i ponownie był najlepszym strzelcem ligi (29,2 punktu na mecz).

Najlepszym zespołem Wschodu byli Celtics (przewaga 12 zwycięstw nad kolejnym zespołem), a na Zachodzie wciąż rządzili gracze St. Louis. Prawie wszyscy spodziewali się trzeciego z rzędu finału Celtics – St. Louis, ale drogę do niego pokrzyżowały niespodzianki. Boston miał bardzo trudną przeprawę z Syracuse w finale swojej konferencji, wygrywając decydujący siódmy mecz zaledwie różnicą pięciu punktów. Nieoczekiwanym rywalem Celtics w finale ligowym okazali się być Lakers prowadzeni przez Baylora – mimo przegrywania z St. Louis już 1-2 w finale konferencji, wygrali trzy kolejne spotkania i awansowali dalej.

Nikt nie dawał Lakers większych szans w starciu z Celtics. Choć w trzech z czterech meczów wynik był bardzo wyrównany, Boston jako pierwsza drużyna w historii NBA „wysweepował” swojego finałowego rywala, wygrywając serię 4-0 – pierwszy sweep w historii finałów NBA. Nikt jeszcze wtedy nie zdawał sobie sprawy, że tym mistrzostwem Celtics otwierają trwające osiem lat pasmo nieprzerwanych triumfów.

Auerbach budował mistrzowski skład stopniowo, kawałek po kawałku – zaczynając od Boba Cousy’ego w 1950 roku i Billa Sharmana w 1951, przez Franka Ramseya (1954) i Jima Loscutoffa (1955), po Toma Heinsohna i Billa Russella w 1956. Po pierwszym mistrzostwie w 1957 roku Auerbach nie osiadł na laurach – do składu dołączyli jeszcze Sam Jones (1957) oraz K.C. Jones i Gene Conley (1958). To właśnie ten talent do wyszukiwania graczy stawiających grę zespołową ponad własne statystyki stał się fundamentem największej dynastii w historii amerykańskiego sportu zawodowego.


Sezon 1959/60 – Wilt Chamberlain wkracza z wielkim impetem

NBA pamiętała jeszcze czasy dominacji George’a Mikana, który zdobył łącznie pięć tytułów BAA/NBA z Minneapolis Lakers między 1949 a 1954 rokiem. Jednak to, co w swoim debiutanckim sezonie pokazał Wilt Chamberlain, przyćmiło nawet dokonania Mikana.

Sport Magazine Archives, Public domain, via Wikimedia Commons

Debiut Wilta Chamberlaina

Przy wzroście 216 centymetrów i wadze niemal 275 funtów, Chamberlain górował nad Billem Russellem i innymi środkowymi swojej epoki niemal we wszystkich aspektach gry. Do Philadelphia Warriors trafił dzięki zasadzie wyboru terytorialnego, która pozwalała klubom wybrać zawodnika pochodzącego z ich miasta poza normalną kolejnością draftu. Mimo że Chamberlain grał na studiach w odległym Kansas, właściciel Warriors, Eddie Gottlieb, mógł go wybrać jako zawodnika urodzonego w Filadelfii, a ponieważ stan Kansas nie miał wtedy własnej drużyny NBA, nie musiał rywalizować o niego z żadnym innym klubem.

W debiutanckim sezonie Chamberlain zdobył zarówno tytuł Rookie of the Year, jak i Most Valuable Player – jako pierwszy i jak dotąd jedyny debiutant w historii ligi, który zdobył oba te wyróżnienia w tym samym sezonie. Prowadził w lidze zarówno pod względem zdobywanych punktów (37,6 na mecz), jak i zbieranych piłek (27,0 na mecz). Już w meczu debiutanckim, przeciwko New York Knicks, zaliczył 43 punkty i 28 zbiórek. W ciągu sezonu aż siedmiokrotnie zdobył co najmniej 50 punktów w jednym meczu, a jego zespół poprawił bilans z 32-40 do 49-26. Do hali Warriors zaczęły ściągać tłumy kibiców.

Mimo fantastycznej gry Chamberlaina to wciąż Celtics byli najlepszą drużyną ligi, wygrywając najwięcej spotkań w całej NBA – 59. St. Louis po raz kolejny triumfowało na Zachodzie, tym razem z przewagą aż 16 zwycięstw nad kolejną drużyną. Zespół Chamberlaina odpadł w finale konferencji po sześciu meczach z Bostonem, a St. Louis dopiero po siedmiu spotkaniach odprawiło na wakacje graczy Lakers.

W finale ligowym po raz kolejny naprzeciw siebie stanęły Celtics i Hawks. Po sześciu meczach był remis 3-3, przy czym w każdym zwycięskim spotkaniu Celtics wręcz demolowali rywali, podczas gdy Hawks ledwo utrzymywali niewielkie przewagi w końcówkach. Zwycięstwo w siódmym meczu przyszło Bostonowi stosunkowo łatwo – ponownie w głównej roli wystąpił Russell, notując 22 punkty i aż 35 zbiórek.


Lata 50. w NBA – najważniejsze fakty w skrócie

  • Mistrzowie NBA dekady (1950/51–1959/60): Rochester Royals (1951), Minneapolis Lakers (1952, 1953, 1954), Syracuse Nationals (1955), Philadelphia Warriors (1956), Boston Celtics (1957, 1959), St. Louis Hawks (1958).
  • Najbardziej utytułowana drużyna dekady: Minneapolis Lakers – trzy tytuły NBA w opisywanym okresie (1952, 1953, 1954), a licząc od pierwszego tytułu BAA w 1949 roku i tytułu NBA z sezonu 1949/50 – pięć mistrzostw BAA/NBA w ciągu sześciu lat.
  • Przełomowa zmiana zasad: zegar 24 sekund, wprowadzony na sezon 1954/55 z inicjatywy właściciela Syracuse Nationals Danny’ego Biasone, natychmiast podniósł średnią punktów na mecz z 79,5 do 93,1 i wyeliminował taktykę celowego przetrzymywania piłki.
  • Koniec ery Mikana, początek ery Russella: George Mikan zakończył karierę po sezonie 1953/54 (z krótkim, nieudanym powrotem w połowie sezonu 1955/56). W 1956 roku do NBA trafił Bill Russell, wybrany przez St. Louis Hawks i natychmiast odesłany do Boston Celtics w ramach transakcji obejmującej Eda Macauleya, Cliffa Hagana i prawa draftowe – transakcja, która zapoczątkowała najbardziej utytułowaną dynastię w historii amerykańskiego sportu zawodowego
  • Narodziny nagrody MVP: NBA przyznała ją po raz pierwszy w sezonie 1955/56 – zdobył ją Bob Pettit z St. Louis Hawks, który powtórzył ten sukces w sezonie 1958/59.
  • Rewolucja pokoleniowa pod koniec dekady: Elgin Baylor (debiut 1958/59) i Wilt Chamberlain (debiut 1959/60) wprowadzili do ligi zupełnie nowy poziom atletyzmu i indywidualnej dominacji, zapowiadając styl gry, który miał zdefiniować lata 60.
  • Stabilizacja organizacyjna ligi: w ciągu dekady NBA skurczyła się z kilkunastu drużyn w małych miastach do ośmiu klubów skoncentrowanych w większych ośrodkach – Fort Wayne przeniosło się do Detroit, a Rochester do Cincinnati w 1957 roku.

FAQ – najczęstsze pytania o NBA lata 50

Kto dominował w NBA w latach 50.?

Pierwszą połowę dekady zdominował George Mikan i jego Minneapolis Lakers, zdobywając trzy tytuły NBA między 1952 a 1954 rokiem (a licząc szerzej, z tytułami BAA – pięć mistrzostw w sześć lat). Drugą połowę dekady, po jego odejściu, otworzyli Bill Russell i Boston Celtics, którzy w 1957 i 1959 roku zdobyli pierwsze dwa z jedenastu tytułów, jakie mieli wywalczyć w ciągu kolejnych trzynastu lat.

Która drużyna zdobyła najwięcej mistrzostw NBA w latach 50 ?

Minneapolis Lakers, z trzema tytułami NBA w opisywanej dekadzie (1952, 1953, 1954). Boston Celtics zdobyli w tej dekadzie dwa tytuły (1957, 1959), ale to właśnie oni w kolejnej dekadzie mieli zdominować ligę w sposób bez precedensu.

Kiedy wprowadzono zegar 24 sekund i dlaczego zmienił NBA?

Zegar 24 sekund wprowadzono na sezon 1954/55, z inicjatywy właściciela Syracuse Nationals Danny’ego Biasone i jego generalnego menedżera Leo Ferrisa. Zmienił NBA, bo zmusił drużyny do ciągłego atakowania zamiast przetrzymywania piłki – w efekcie średnia punktów na mecz skoczyła niemal o 14 punktów w jednym sezonie, a liga zaczęła przypominać koszykówkę, jaką znamy dzisiaj.

Jak wyglądała NBA w latach 50. w porównaniu do dzisiejszej ligi?

NBA lat 50. liczyła zwykle od ośmiu do dziesięciu drużyn (w porównaniu do trzydziestu dzisiaj), a przez pierwszą połowę dekady w ogóle nie korzystała z zegara czasu na atak. Poziom sportowy rósł jednak z sezonu na sezon, a wprowadzone wtedy rozwiązania – zegar 24 sekund i limit fauli drużynowych – obowiązują w niemal niezmienionej formie do dziś.

Kim był Danny Biasone i dlaczego jego nazwisko wiąże się z historią NBA?

Danny Biasone był właścicielem Syracuse Nationals i pomysłodawcą zegara 24 sekund, wprowadzonego w sezonie 1954/55. Wyliczył tę liczbę, dzieląc 2880 sekund regulaminowego czasu meczu przez 120 rzutów, jakie – jego zdaniem – powinny paść w emocjonującym spotkaniu. Jego rozwiązanie uznaje się za jedną z najważniejszych pojedynczych decyzji w historii koszykówki zawodowej, za co trafił do Naismith Memorial Basketball Hall of Fame.

Jak Boston Celtics zdobyli prawa do Billa Russella?

Celtics nie mieli bezpośrednio prawa do wyboru Russella w drafcie 1956 roku – wchodzili do niego dopiero z siódmym numerem. Trener Red Auerbach zawarł transakcję ze St. Louis Hawks, oddając im swój własny wybór draftowy oraz dwóch zawodników, Eda Macauleya i Cliffa Hagana, w zamian za drugi numer wyboru, którym Hawks wybrali Russella i natychmiast przekazali go do Bostonu. Popularna anegdota o ofercie występów Ice Capades dla Rochester Royals, którzy mieli pierwszy wybór, funkcjonuje w wielu publikacjach o historii NBA, ale nie ma jednoznacznego potwierdzenia źródłowego.


Historia toczy się jednak dalej – wraz z wejściem do ligi Jerry’ego Westa i Oscara Robertsona w sezonie 1960/61 rozpoczynał się kolejny, jeszcze bardziej widowiskowy rozdział.