Staples Center, 12 lutego 2002 roku. Po jednej stronie 38-letni Michael Jordan w barwach Washington Wizards, po drugiej 23-letni Kobe Bryant, który całe dzieciństwo kopiował jego ruchy. Wizards prowadzili już 20 punktami… a potem przyszła trzecia kwarta, której Jordan długo nie zapomniał.
To był pierwszy mecz po Weekendzie Gwiazd i jedno z najbardziej wyczekiwanych spotkań sezonu 2001/02. Dwa dni wcześniej Kobe został MVP Meczu Gwiazd w rodzinnej Filadelfii, a mimo to miejscowa publiczność go wygwizdała. Do Los Angeles wracał więc z czymś do udowodnienia. Udowodnił to w nietypowy dla siebie sposób: zamiast wdawać się w pojedynek strzelecki z idolem, rozdał 15 asyst i zanotował triple-double.
Kobe Bryant vs Michael Jordan
Wizards przyjechali do Kalifornii w najlepszym momencie sezonu. Wygrali pięć ostatnich spotkań, a Jordan, który wrócił z drugiej emerytury, był liderem drużyny w punktach i asystach. Lakers, obrońcy dwóch kolejnych tytułów, mieli za to poważny problem: kontuzja palca u stopy wykluczyła z gry Shaquille’a O’Neala.
| Drużyna | I | II | III | IV | Razem |
|---|---|---|---|---|---|
| Washington Wizards | 25 | 23 | 26 | 20 | 94 |
| Los Angeles Lakers | 16 | 19 | 42 | 26 | 103 |
Przebieg meczu: 20 punktów przewagi i trzecia kwarta, która wszystko zmieniła
Pierwsza połowa należała do Wizards. Jordan nie skakał już jak w Chicago, ale grał mądrze: rozrzucał piłki do Richarda Hamiltona, trafiał z półdystansu i kontrolował tempo. Kobe w tym czasie wyraźnie nie mógł się wstrzelić. Do przerwy miał zaledwie 5 punktów, a Waszyngton prowadził 48:35.
Na początku trzeciej kwarty było jeszcze gorzej. Po rzucie Hamiltona na 7:50 przed końcem kwarty tablica pokazywała 63:43 dla gości. Właśnie wtedy Lakers ruszyli. W niecałe osiem minut zaliczyli serię 34:11, a Kobe dorzucił w tej kwarcie 12 punktów i rozdawał piłki tak, jakby grał w Trójkącie od urodzenia. Lindsey Hunter, Rick Fox i Brian Shaw trafiali z dystansu, a Stanislav Miedwiedenko dobitką wyrównał na 74:74.
Ostatnie słowo w tej kwarcie należało jednak do Shawa. Równo z syreną, po podaniu od Bryanta, trafił za trzy na 77:74. Lakers prowadzili po raz pierwszy od pierwszych minut meczu i nie oddali tej przewagi do końca. W czwartej kwarcie Derek Fisher dołożył kluczowe rzuty, a Jordan, mimo 6 punktów w tej odsłonie, nie zdołał już odwrócić losów spotkania.
| Zawodnik | Pkt |
|---|---|
| Kobe Bryant | 23 |
| Derek Fisher | 16 |
| Lindsey Hunter | 13 |
| Rick Fox | 10 |
| Samaki Walker | 9 |
| Devean George | 7 |
| Robert Horry | 6 |
| Brian Shaw | 6 |
| Mark Madsen | 5 |
| Stanislav Miedwiedenko | 4 |
| Mitch Richmond | 4 |
| Zawodnik | Pkt |
|---|---|
| Michael Jordan | 22 |
| Richard Hamilton | 17 |
| Popeye Jones | 15 |
| Chris Whitney | 11 |
| Tyronn Nesby | 10 |
| Jahidi White | 6 |
| Tyronn Lue | 5 |
| Christian Laettner | 4 |
| Brendan Haywood | 4 |
Liczby, które warto znać
- 15 asyst Kobego było wtedy jego rekordem kariery.
- To było trzecie triple-double w karierze Bryanta i jedyne triple-double Lakers w całym sezonie zasadniczym 2001/02.
- Lakers zdobyli w trzeciej kwarcie 42 punkty, a w samej końcówce tej kwarty zaliczyli serię 34:11.
- Porażka przerwała serię pięciu zwycięstw Wizards.
- Był to pierwszy mecz, w którym Phil Jackson prowadził drużynę przeciwko Jordanowi, swojemu zawodnikowi z sześciu mistrzowskich sezonów w Chicago.
Reakcje prasy
Amerykańskie media od początku budowały wokół tego meczu narrację o „przekazaniu pałeczki”. Bryanta od lat nazywano następcą Jordana, a sam Kobe nigdy nie ukrywał, że wzorował się na nim w każdym detalu, od pracy nóg po charakterystyczne fadeaway. Szczególnie mocno wybrzmiewał kontekst Filadelfii: gwizdy rodzinnego miasta podczas Meczu Gwiazd, mimo 31 punktów i statuetki MVP.
Dzień po meczu „Washington Post” opublikował dwa teksty, których tytuły dobrze oddają nastroje tamtego wieczoru. Relacja nosiła tytuł „Up 20, Wizards Fall Hard To Lakers”, czyli w wolnym tłumaczeniu „Prowadzili 20 punktami, a i tak boleśnie przegrali”. Drugi tekst, „Bryant: The Air’s Apparent?”, to gra słów oparta na angielskim „heir apparent” (prawowity następca) i przydomku Jordana „Air”. Gazeta zadawała więc pytanie wprost: czy to właśnie Kobe przejmuje schedę po Jego Wysokości?
Po latach ten mecz wraca w zestawieniach najlepszych występów Bryanta. Komentatorzy podkreślają przede wszystkim jedno: w meczu, w którym wszyscy spodziewali się strzeleckiego pojedynku, Kobe pokazał, że potrafi wygrać spotkanie bez zdobywania 40 punktów.
Co było dalej?
Dla Lakers ten mecz był małym krokiem w drodze po trzecie mistrzostwo z rzędu. Sezon 2001/02 zakończyli bilansem 58-24, a w finale rozbili New Jersey Nets 4:0.
Dla Wizards i Jordana luty 2002 był początkiem końca marzeń o play-offach. Po przerwie na Mecz Gwiazd drużyna przegrała siedem z ośmiu spotkań, a 27 lutego Jordan przeszedł pierwszą w karierze operację, artroskopię prawego kolana z powodu naderwanej łąkotki. Wrócił po 12 meczach, ale kolano nie wytrzymało. 2 kwietnia, w rewanżu z Lakers w Waszyngtonie, zdobył zaledwie 2 punkty w 12 minut, najmniej w całej karierze. Dzień później zakończył sezon. Wizards skończyli rozgrywki z bilansem 37-45, poza play-offami.
Shaq pauzował z powodu kontuzji palca u stopy, która męczyła go w tamtym okresie. Pod jego nieobecność w pierwszej piątce Lakers wystąpił Mark Madsen.
Brian Shaw. Przy stanie 74:74 trafił za trzy równo z syreną kończącą trzecią kwartę, po podaniu od Kobego Bryanta.
Podczas Meczu Gwiazd 10 lutego 2002 roku w Filadelfii, rodzinnym mieście Bryanta, publiczność gwizdała na niego mimo 31 punktów i nagrody MVP. Miejscowi kibice nie wybaczyli mu m.in. tego, że rok wcześniej Lakers pokonali w finale NBA ich 76ers.
Tak. Jackson prowadził Chicago Bulls i Jordana do sześciu mistrzostw w latach 90. Ten mecz był pierwszym, w którym stanęli po przeciwnych stronach.
Lakers zdobyli trzecie z rzędu mistrzostwo NBA, wygrywając finał z New Jersey Nets 4:0. Wizards z bilansem 37-45 nie awansowali do play-offów, a Jordan po operacji kolana zakończył sezon na początku kwietnia.