Historia NBA – Lata 1975/80 – Sezony 1975-1980

Sezon 1975/76

Dramatyczne zwycięstwo po trzech dogrywkach daje Celtom trzynaste mistrzostwo

Larry O’Brien.
Robert L. Knudsen / Public domain

Tuż przed startem sezonu swój akces do NBA zgłosiły dwie najsilniejsze drużyny ligi ABA – New York Nets i Denver Nuggets. Nie zostały one przyjęte do Ligi aż do następnego sezonu, ale NBA poczyniła kolejny krok w swoim rozwoju, a to za sprawą zmian w swoich władzach. Nowym, trzecim w historii komisarzem NBA, następcą zdymisjonowanego Waltera Kennedy`ego, został Larry O’Brien.

Był on wysoko postawionym politykiem, przewodniczącym Demokratycznego Komitetu Narodowego, a co ciekawe to właśnie jego biuro było sceną słynnej afery Watergate. Znany był z wielkiej zręczności w prowadzeniu pertraktacji i rozmów, a także politycznej bystrości, umiejętności wykorzystywania aktualnej sytuacji do własnych celów.



Warriors udowodnili, że ich mistrzostwo nie było dziełem przypadku, zaliczając najwięcej w Lidze, bo 59 zwycięstw. Boston, który przed sezonem pozyskał z Phoenix rzucającego obrońcę Charliego Scotta w wymianie za Paula Westphala, był najlepszy na Wschodzie z bilansem 54-28. Najbardziej sensacyjna wymiana zawodników dotycząca tego sezonu nastąpiła na linii Milwaukee – LA Lakers.

Barwy Jeziorowców zasilił Kareem Abdul Jabbar, a w przeciwnym kierunku udali się: Elmore Smith, Brian Winters, Junior Bridgeman and Dave Meyers. Pomimo wspaniałej gry Jabbara i tytułu MVP Ligi (27.7 ppg i 16.9 rpg – najlepszy wynik w NBA) Lakers nie zdołali awansować do playoffs (bilans 40-42).

Celtics w drodze do finału pokonali Buffalo i Cleveland. Ich przeciwnikiem niespodziewanie okazali się być gracze Phoenix, którzy pod wodzą najlepszego nowicjusza sezonu, Alvana Adamsa, wyeliminowali Seattle, a następnie w siedmiu meczach faworyzowanych Golden State Warriors. Lepsi okazali się bostończycy, którzy zdobyli swój drugi w ostatnich trzech latach, a trzynasty ogółem tytuł mistrzowski. Potrzebowali na to sześciu meczy, z których najbardziej pamiętne było spotkanie numer 5, w którym górą byli Celtowie, zwyciężając 128-126 dopiero po trzech dogrywkach.

W historii NBA jest może kilkanaście potyczek, o których będzie się mówić jeszcze przez długie lata, wspominać poszczególne zagrania, zdobycze zawodników. I mimo, że ten mecz nie decydował bezpośrednio o zdobyciu mistrzostwa, to na pewno do takich się.

Pod koniec drugiej dogrywki John Havlicek trafia z odległości 15 stóp trudny rzut, który daje jego drużynie prowadzenie 111-110. Fani Celtics już wbiegali na boisko świętując trzecie zwycięstwo swoich pupili, gdy okazało się, że na zegarze pozostała jeszcze jedna sekunda gry. Gdy kibice Celtów zeszli z boiska, Paul Westphal poprosił o czas dla swojej drużyny, mimo, że taki już jej nie przysługiwał.

Sędziowie ukarali zespół Suns, przyznając Celtom rzut wolny. Celny rzut pozwolił bostończykom odskoczyć na 2 punkty, ale wtedy gracze Phoenix mogli rozpoczynać akcję z linii środkowej boiska. Rzut oddał Jo Jo White, nie trafił, ale graczom Słońc udało się zebrać piłkę, która trafiła do Gara Hearda, który rzutem z ponad 20 stóp doprowadził do trzeciej dogrywki. W ostatniej, jak się okazało, dogrywce lepsi okazali się jednak gracze Bostonu, a to głównie za sprawą rezerwowego skrzydłowego Glenna McDonalda, który w tej części gry zaliczył sześć punktów.

Sezon 1976/77

„Blazermania” króluje na parkietach NBA

Przed sezonem, za łączną opłatą w wysokości 3.2 mln $, do Ligi dołączyły cztery zespoły ABA New York Nets, Indiana Pacers, Denver Nuggets i San Antonio Spurs. ABA nie miała już racji bytu, a reszta graczy tej Ligi, w tym środkowy Artis Gilmore (7-2) z Kentucky Colonels została przydzielona do zespołów NBA w tzw. „dispersal draft”. W NBA grały już 22 zespoły, a system playoff został zmieniony tak, że do gier posezonowych kwalifikowało się 12 zespołów, a zwycięzca każdej z 4 dywizji dostawał w pierwszej rundzie wolny los.

Portland, które w pierwszych sześciu sezonach gry w NBA nigdy nie miało dodatniego bilansu, teraz pod wodzą Jacka Ramseya, byłego trenera 76ers i Buffalo Braves, znacznie poprawiło swoje osiągnięcia. Center Bill Walton (6-11), który większość z dwóch pierwszych sezonów w NBA spędził na ławce kontuzjowanych, miał teraz bardzo dobrego partnera w osobie zdobywającego dużo punktów i zbiórek Maurice`a Lucasa pozyskanego z ABA w „dispersal draft”. Tą dwójkę uzupełniali inni znakomici gracze – niski skrzydłowy Bobby Gross, rozgrywający Dave Twardzik i rzucający obrońca Lionel Hollins. Pomimo, że nie byli najlepsi w swojej dywizji, to pokonali w drodze do mistrzostwa zespoły Chicago, Denver, Lakers a w samym Finale 76ers, w barwach których grał były supergwiazdor ABA, Julius Ereving.

Przed sezonem 1976/77 mało kto wiedział, że w NBA gra zespół z Portland. Drużyna nie wzbudzała większego respektu u rywali, bo w pierwszych sześciu sezonach gry w NBA wygrywała przeciętnie zaledwie 28 spotkań i nawet nie otarła się o playoffs. Ale w tym jednym niesamowitym, wręcz magicznym sezonie, wszyscy dowiedzieli się czym jest „Blazermania”.

Trail Blazers, na czele ze swoim rudowłosym centrem, Billem Waltonem grali wspaniałą, drużynową koszykówkę, dokładnie taką samą, jaka najpierw graczom Celtics, a potem Knicks przyniosła tytuły mistrzowskie.

Sezon 1977/78

Kontuzja Waltona otwiera furtkę dla Bullets

Dwa incydenty rzuciły cień na rozgrywki w nowym sezonie. Kareem Abdul Jabbar pobił młodego środkowego Milwaukee, Kenta Bensona, łamiąc mu rękę. Komisarz O`Brien ukarał go grzywną w wysokości 5000 $ i dyskwalifikacją Jabbar opuścił 20 spotkań, tym samym grzebiąc szanse swojego zespołu na mistrzostwo.

Benson opuścił mniej spotkań, ale po tym zdarzeniu już nie był takim samym zawodnikiem i nie był w stanie spełnić sporych nadziei, jakie wiązał z nim jego klub, po bardzo dobrej grze na uniwersytecie w Indianie. Równie poważne zdarzenie miało miejsce w grudniu – Kermit Washington, potężny skrzydłowy Lakers, wdał się w bójkę z centrem Houston, Kevinem Kunnertem. Gwiazdor klubu z Houston, skrzydłowy Rudy Tomjanovich, próbując rozdzielić walczących dostał się w krzyżowy ogień rąk Washingtona. Efektem tego była złamana szczęka oraz groźne urazy oka i policzka. Washington został zawieszany na dwa miesiące, co kosztowało go ponad 50 000 $ w niewypłaconych poborach.

Bill Walton
1977 / Public domain

Zespół z Portland miał najlepszy bilans w Lidze (58-24), ale jego szanse na mistrzostwo zmniejszyły się znacząco, gdy kontuzji doznało kilku czołowych zawodników, w tym Walton. Zamiast Trail Blazers, w Finale zmierzyły się dwa zespoły, które nawet nie wygrały swoich dywizji – Washington i Seattle. Bullets, którzy w swojej historii grali już dwa razy w Finałach, ale nie wygrali nawet jednego meczu, tym razem stanęli na wysokości zadania i zdołali zdobyć mistrzostwo, pomimo, że przegrywali już 2-3 w serii.

Surowy, karną ręką prowadzący swoich podopiecznych trener Dick Motta i 10-krotny uczestnik All-Star Game Elvin Hayes byli zupełnie różnymi osobowościami, ale w tym czasie udało im się dojść do kompromisu i zgodnie działać dla dobra klubu. Jak się później okazało był to jedyny tytuł mistrzowski zarówno dla Hayesa (1303 mecze w NBA) jak i Motty (1719 meczy w roli trenera zespołów NBA).

„Mieliśmy wtedy w zespole wielkie pokłady talentu – mówi Hayes. Tacy zawodnicy jak Mitch Kupchak, Larry Wright, Charles Johnson czy Greg Ballard wychodzili do gry z ławki. A przecież każdy z nich mógł z powodzeniem być graczem wyjściowej piątki w innym zespole. W pierwszej piątce grali Wes Unseld, Kevin Grevey, Tommy Henderson, Bobby Dandridge no i ja. Poczynając od ławki, kończąc na wyjściowej piątce, wszyscy byliśmy bardzo zgrani.”

Sezon 1978/79

Sonics lepsi od Bullets w powtórce Finału sprzed roku

Przerwa letnia przed nowymi rozgrywkami 1978/79 okazała się mieć duży ciężar gatunkowy – jak się później okazało miała zaważyć na całym obliczu NBA w następnej dekadzie. Larry Bird, gracz pierwszego roku Indiana State, został wybrany z szóstym numerem draftu 1978 roku przez Boston Celtics. Chociaż Bird musiał pozostać jeszcze na uczelni, to okazało się, że Auerbach po raz kolejny trafił ze swoim wyborem w dziesiątkę.

Poszczególne dywizje wygrywały drużyny: Atlantic – Washington Bullets z najlepszym w Lidze wynikiem 54 zwycięstw, Central – San Antonio Spurs, w barwach których grał zdobywający już po raz drugi z rzędu tytuł najlepszego strzelca Ligi George Gervin, Midwest – Kansas City, w pierwszym sezonie pod wodzą Cottona Fitzsimmonsa zespół awansował do PO zaledwie po raz drugi od czasu przeprowadzki z Cincinnati i wreszcie Pacific, którego najlepszym zespołem było Seattle.

Z tych czterech zespołów tylko gracze z Kansas City nie awansowali do kolejnej rundy, po tym jak zostali pokonani przez bardzo ofensywnie nastawiony zespół Phoenix, prowadzony przez Paula Westphala i Waltera Davisa. Washington przegrywał już 1-3 w Finale Konferencji z San Antonio, ale zdołał wygrać 3 kolejne mecze, łącznie różnicą 14 punktów, i zachować szanse na drugi z rzędu tytuł mistrzowski. Gracze Seattle wygrali dwa pierwsze mecze z Phoenix, potem przyszły 3 porażki, ale kolejne dwa mecze udało im się rozstrzygnąć na swoją korzyść, łącznie różnicą zaledwie 5 punktów. Fani obydwu zespołów mogli znowu szykować się na powtórkę z zeszłego sezonu.

Jak się okazało, powtórzył się tylko skład Finału, lecz nie wynik. Washington był lepszy o 2 punkty w meczu nr 1, po tym jak Larry Wright trafił dwa rzuty wolne, gdy zegar wskazywał, że nie ma już czasu na rozegranie akcji. Ale Supersonics, z MVP Finału Dennisem Johnsonem, wygrali kolejne cztery mecze, zdobywając tytuł mistrzowski i poważanie w światku NBA.

Najbardziej wartościowym graczem Finałów został wybrany Dennis Johnson, najlepszym strzelcem zespołu był Gus Williams, najwięcej piłek zbierał Jack Sikma, najbardziej nieprawdopodobne rzuty z każdej odległości trafiał Fred „Downtown” Brown. Ale według trenera Lenny`ego Wilkensa to 35-letni Paul Silas, zdobywający średnio tylko 5.6 ppg i 7 rpg ex gracz Celtów, był kluczowym zawodnikiem tych Finałów.

„Patrząc na któregokolwiek gracza tego zespołu, wszędzie można było dojrzeć wpływ Paula” – mówi Wilkens.

Silas był już zaawansowanym wiekowo zawodnikiem – rozgrywał już swój 15-ty, przedostatni sezon w karierze – ale to właśnie on przyniósł ze sobą tą odrobinę magii Celtów na północno-zachodni skrawek koszykarskiej mapy NBA.

Sezon 1979/80

„Magic” i Bird zwiastunami dużych zmian w Lidze

Chociaż ten sezon utrwalił się w pamięci kibiców jako ten, w którym do Ligi wkroczyli dwaj super debiutanci – Larry Bird Magic Johnson, to miejsce miało również kilka innych ważnych wydarzeń. Wprowadzono rzut za 3 punkty, od jakiegoś czasu już bardzo popularny w konkurencyjnej ABA. New Orleans Jazz przenieśli się do Salt Lake City i przyjęli nową nazwę – Utah Jazz. A rozkład gier został zmieniony w taki sposób, by dana drużyna rozgrywała więcej spotkań z zespołami z własnej dywizji, a mniej z innych dywizji.

Na dwóch przeciwległych wybrzeżach USA pojawili się dwaj wspaniali debiutanci, czyniąc ze swoich zespołów prawie od razu dużo lepsze drużyny.

Jeśli chodzi o Boston, to w 1978 roku swoją karierę zakończył Havlicek, a osłabiony zespół wygrał zaledwie 29 spotkań. Przyjście Birda zmieniło sytuację – ten wspaniały rookie, wraz z takimi zawodnikami jak Cowens, trzecioroczniak Cedric Maxwell, Archibald i Chris Ford znów wprowadził do grona potentatów. Bilans 61-21 był lepszy od poprzedniego aż o 32 wygrane. To było jednak za mało na Philadelphię (59-23), która prowadzona przez Ervinga pokonała Celtów w pięciu meczach i awansowała do wielkiego Finału.

W Los Angeles natomiast Lakers doświadczyli w tym sezonie sporej dawki „magicznej” gry Johnsona. Talent i entuzjazm tego debiutanta zdawał się odmładzać Jabbara, co przełożyło się na 60 zwycięstw i awans do Finału. Napędzani świetną grą Jabbara i Johnsona, który w decydującym spotkaniu godnie zastąpił kontuzjowanego centra Lakers zdobyli w sześciu meczach swoje pierwsze mistrzostwo w latach 80-tych.

Abdul Jabbar, który ostatni tytuł mistrzowski zdobył w 1971 roku grając jeszcze w barwach Milwaukee, dominował w pierwszych pięciu meczach finałowych, korzystając raz po raz ze wspaniałych asyst Magica. Niestety właśnie w meczu nr 5 skręcił kostkę i nie mógł udać się na mecz do Philadelphii.

Lakers, którzy tak naprawdę nie mieli wiele do stracenia, wybiegli w hali Spectrum bardzo rozluźnieni, pewni siebie, na pewno nie zdeprymowani zaistniałą sytuacją. Jamaal Wilkes rozegrał jedno z najlepszych spotkań w karierze i zaliczył 37 punktów. Ale nagłówki gazet następnego dnia wychwalały nie Wilksa, lecz Johnsona. „It`s Magic!!”, i rzeczywiście było w tym coś z magii, bo Johnson zastąpił na pozycji centra Jabbara, przez cały mecz grał praktycznie na wszystkich pozycjach na boisku, wszędzie było go pełno – 42 punkty, 15 zbiórek i 7 asyst to ukoronowanie tego jednego z najlepszych w historii występów jednego zawodnika w meczu Finałów.

„Wiemy, że cierpisz z powodu kontuzji” – krzyczał do kamer, milionów Amerykanów, a przede wszystkim do Jabbara rozradowany Johnson. „Ale chcemy żebyć wstał i poszedł z nami. Idziemy tańczyć i świętować mistrzostwo!!!”

Sezon 1980/81

Auerbach po raz kolejny wszystkich zaskakuje…

Najważniejsze wydarzenie dotyczące nowego sezonu miało miejsce na 4 miesiące przed jego rozpoczęciem. 9 czerwca 1980 roku Red Auerbach dokonał wymiany, której ciężar gatunkowy przyćmiewał wszystko to co uczynił w latach 60-tych i 70-tych. Oddał pierwszy i trzynasty wybór draftu 1980 roku do Golden State w zamian za wybór z numerem trzecim i mającego czteroletni staż NBA centra Robertsa Parisha.

Warriors z pierwszym numerem wybrali środkowego z Perdue, Joe Carrolla, a z 13-tym skrzydłowego Rickeya Browna. Trzeci numer draftu Celtowie przeznaczyli na skrzydłowego, którym był Kevin McHale. W ten właśnie sposób ta dwójka dołączyła do Birda i Cedrica Maxwella. W jednej wymianie Auerbach stworzył frontcourt drużyny na całą dekadę.

Po drugiej stronie kontynentu, w Los Angeles, nie było już tak różowo jak rok wcześniej. Magic Johnson zerwał chrząstkę w lewym kolanie po zaledwie miesiącu sezonu, co wykluczyło go z gry na 45 spotkań. Osłabieni brakiem swojego lidera nie byli w stanie wygrać rywalizacji w swojej dywizji, a w pierwszej rundzie playoffs ich pogromcą okazali się być gracze Houston Rockets, którzy pomimo niezbyt imponującego bilansu (40-42) rozpoczynali w ten sposób drogę do wielkiego Finału. Moses Malone, 25-letni środkowy, który rozgrywał już swój 8 sezon w NBA, zaliczał przeciętnie 27.8 ppg i przewodził Lidze pod względem ilości zbieranych piłek.

Celtics wysweepowali Chicago, pokonali Philadelphię w siedmiu spotkaniach, pomimo, że przegrywali już 1-3, a w Finale nie dali większych szans Rakietom (4-2). Rozpoczynała się nowa era w historii NBA, a jej wyznacznikami były trzy nazwiska – Bird, McHale i Parish.

W związku z 35 rocznicą powstania NBA, dziennikarze piszący o koszykówce wybrali All-Time NBA Team. Znaleźli się w nim: Bill Russell, Kareem Abdul Jabbar, Elgin Baylor, Wilt Chamberlain, Bob Cousy, Julius Erving, John Havlicek, George Mikan, Bob Pettit, Oscar Robertson oraz Jerry West, a w roli trenera Red Auerbach.

W wielu migawkach opisujących ten sezon jeszcze do tej pory pokazywany jest niesamowity rzut Birda z czwartej kwarty pierwszego meczu finałowego. Bird rzucał z prawej strony, z odległości 18 stóp, ale zaraz po wypuszczeniu piłki z rąk zrozumiał, że piłka nie dosięgnie celu, przepchnął się pod linię końcową, złapał odbitą od tablicy piłkę, w powietrzu przełożył ją do lewej ręki i jeszcze zanim opadł na parkiet nienagannym rzutem umieścił piłkę w koszu.

„To był najlepszy rzut jaki kiedykolwiek widziałem” – wspominał po latach Auerbach.

0 0 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Nie Przegap
Lakers wygrywają 69 meczy, w tym 33 z rzędu Pomimo wspaniałej gry Baylora Lakers nigdy…
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x